29 stycznia 2008r. wtorek, godz.10.47 - ciągle Tanganika
...ale jeszcze tylko do jutra. przed chwila udało nam się dostać bilety
i
płyniemy XVIII-wiecznym parowcem wzdłuż jez.Tanganika do Zambii. były
duże
kłopoty ze zdobyciem tego biletu, ponieważ jez. Tanganika jest granicą
między Tanzanią i Kongo a tam trwa wojna; parowiec służy do
transportu
uchodźców z Konga, jak nam powiedziano w biurze portu. nie bardzo
wiedzieliśmy co zrobić i jak się stad wydostać, ale Afryka jest
nieprzewidywalna - dziś okazało się, że jednak parowiec popłynie.
może wojna
się skończyła? ;)
tymczasem odkryłam właśnie nad j. Tanganika najpiękniejszą /jak
twierdzi
nasz Afrykaner/ plażę świata, która nazywa się plażą Jacobsa
- nie
opowiem, pokażę zdjęcia.
i w ogóle - mnie jest dobrze, spokojnie, leniwie. to tylko "nasi
Panowie"
nie wytrzymują nieprzewidywalności Afryki, jej czasu, który płynie
swoim
magicznym rytmem i...wpadają w panikę, kiedy pojawiają się normalne
kłopoty
afrykańskie, czyli problemy z biletami, odjazdami, rozkładami, drogami,
noclegami...
--------------------------------------------------------------
ja - jestem w Afryce
nie biegnę. nie spieszę.
jestem