06.02.2008r. środa, godz.20.14 - Livingstone
plany ciągle zmieniamy. od wczoraj jesteśmy w Livingstone nad
wodospadami Wiktorii po stronie Zambii. jest pora deszczowa i to co zobaczyłam teraz
w porównaniu z wodospadami oglądanymi 2 lata temu w porze suchej - jest
nie do porównania.
widziałam także most, z którego 2 lata temu skakałam na bungi -
odważna jestem ;)
jutro przechodzimy na stronę Zimbabwe i wypożyczamy samochód, żeby
spokojnie obejrzeć parki, które planowaliśmy.
------------------------------------------------------------------------
Afryka po raz 4.
inna Afryka.
nie według wcześniejszych planów, zależna od swoich "kaprysów i
humorów".
nocny bus z Kasamy do Lusaki - przez zadeszczoną, burzliwą, zieloną
Afrykę, był jak z dziecięcych wyobrażeń - w ciemność, którą wypełniają
moje myśli, moje marzenia...
------------------------------------------------------------------------
szukam śladów tamtej Afryki.
szukam białego piasku Zanzibaru.
szukam nieustępliwych oczu Taurega.
chcę znaleźć ostry zapach hieny, od której - płótno namiotu.
szukam doliny Cheriet.
i - nie ma.
Afryka nie daje Ciężarówki 2 razy.
teraz jest we mnie słońce, które brązowi moja skórę. jest spokój.
spowolnienie.
ciągle czekam na znak. na myśl. na słowo.
będzie, wszystko będzie ale - w swoim czasie i na swój własny
sposób.
na razie - na wszelki wypadek, nie wącham afrykańskich mandarynek...
------------------------------------------------------------------------
jestem w Afryce