25 marzec godz. 9.14
powiedziałam - moje prywatne 'trzęsienie ziemi' przeżyłam dzięki marzeniu o Afryce.
Ktoś powiedział - 'ołtarzyk Afryki'.
Ktoś powiedział - nie wchodzi się do tej samej rzeki.
Ktoś powiedział - uzależnienie od podróży.
powiedziałam - konfrontacja z marzeniem.
a Afryka po prostu jest. niezależna od niczego i od nikogo. absolutnie piękna.
jeszcze 4 dni. znów mam to samo wrażenie - to nie ja odjeżdżam, to Afryka odsuwa się ode mnie. jak kruk, który odleciał, pozwalając mi odjechać. a przecież zabiorę ją w sobie. dała mi tyle siły, taki power! dała spokój i pewność. tam, w dolinie Czeriet - brałam do ręki problem nie do rozwiązania i dziwiłam się: jak mogłam tego nie widzieć? jak mogłam nie rozumieć? jak mogłam być tak głupia? wszystko stało się jasne, proste. czyste. wszystko miało swoje miejsce.
i wiem też - Afryka jest magią, czarem i siłą.
przed wyjazdem napisałam - konfrontacja z marzeniem; to co dostałam przerosło wszystkie moje oczekiwania i marzenia. Afryka zmusza do pokory wobec najprostszych prawd - smak wody, miękkość łóżka, chłodna woda na skórze, czystość świeżo upranej odzieży. potrafi także dać luksus - zapach mandarynki, ciepłą kawę parzoną po kameruńsku, hotel z klimatyzacją po ciężarówce. ale luksus daje rzadko i od niechcenia. bo Afryka to trud, zmęczenie, czasami do granic wytrzymałości, do momentu kiedy przychodzi myśl: 'dalej już nie mogę'. a wtedy dotyka Cię, dotyka Twoich oczu, uszu, serca, dotyka słońcem, zapachem, kolorem, przestrzenią i już wiesz że zrobisz wszystko, że wszystko zniesiesz. że warto.
wracam. ale mam świt w wiosce Dagonow;
mam dolinę Czeriet;
pamiętam zaciekawione oczy małej Saar;
mam świt na Saharze, kiedy śpiewałam przy ognisku z kobietami;
mam 'ciężarówke';
pamiętam pierwszy i jedyny głośny śmiech Baszira /nasz kierowca - Tuareg przez pustynie Tenere/, kiedy schylając się po upuszczony przeze mnie kamień, stuknęliśmy się głowami, upadając w piasek;
mam serce Tuarega, które wzięłam. na chwilę. dając w zamian swoje. na chwilę;
mam kruka z pustyni Tenere;
mam kąpiel w wodospadzie w oazie Timia na pustyni Tenere;
znam smak i zapach afrykańskiej mandarynki;
znam chropowatość pnia baobabu. coś z wiary Druidow zostało w tych drzewach i... we mnie;
znam zapadającą noc w maleńkiej wiosce w górach w północnym Camerounie;
znam odczucie jazdy przez góry z układem kierowniczym na sznurek...
.......................................................................
...tyle zakrętów za którymi wiem już co jest. tego mi nikt nie odbierze. nie zostawię jak aparatu fotograficznego na łóżku małego hotelu na skraju pustyni.
........................................................................
...jeszcze nie jest smutno. jeszcze jestem. do ostatniej chwili, do widoku za oknem samolotu, który stanie się nie do rozróżnienia...
______________________________________________________________________
Jestem...
______________________________________________________________________
pojutrze Święta. kolejne moje Święta z daleka od najbliższych.
przyjmijcie naprawdę gorące życzenia. w tę niedzielę będzie mi smutno. po raz pierwszy...
Teresa